Tragedia w Swarzędzu: Ukryte Fakty i Konsekwencje

tragedia в swarzędzu

Tragedia w swarzędzu: Jak budować bezpieczeństwo, gdy zawodzi system?

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak ułamek sekundy potrafi drastycznie odmienić losy całej społeczności, zwłaszcza gdy mowa o tak zgranych miejscach jak nasze? Wyobraź sobie taki obrazek: jest środek tygodnia, idziesz na spacer wzdłuż brzegu malowniczego Jeziora Swarzędzkiego, cieszysz się słońcem, a w oddali słychać tylko szum drzew i odległy ruch uliczny. I nagle ten idealny obrazek pęka niczym stłuczone szkło. Tragedia w swarzędzu, o której słyszałeś od znajomych lub czytałeś w pośpiechu na ekranie telefonu, staje się brutalną rzeczywistością, zmuszając wszystkich do natychmiastowej weryfikacji tego, w co wierzyli. Kiedy moja bliska znajoma, mieszkająca zaledwie kilka ulic od centrum, opowiadała mi o atmosferze tamtych dni, użyła jednego bardzo trafnego słowa: zawieszenie. Czas po prostu stanął w miejscu. Ludzie masowo wybiegali na zewnątrz, dzwonili nerwowo do swoich rodzin, a w powietrzu dało się wyczuć niemal namacalny, elektryzujący niepokój. Zawsze nam się wydaje, że mroczne scenariusze dotyczą kogoś innego, że rozgrywają się daleko, na ekranach telewizorów, w obcych miastach. A jednak brutalna prawda jest taka, że nikt z nas nie posiada magicznej tarczy. Musimy przestać polegać na ślepym losie. Zrozumienie mechanizmów paniki i wyciągnięcie wniosków z trudnych doświadczeń to nasz absolutny obowiązek. Ten materiał to twój osobisty kompas. Chcę, żebyś poczuł się mocniejszy, pewniejszy i gotowy na każdą ewentualność, budując żelazną odporność psychologiczną i fizyczną.

Skąd bierze się ta potężna fala chaosu, gdy nasza lokalna bańka bezpieczeństwa zostaje naruszona? Kiedy uderza w nas niespodziewany dramat, ludzki mózg odcina racjonalne myślenie i przełącza nas w tryb pierwotnego przetrwania. Nie analizujemy już chłodno danych, ale reagujemy instynktownie. W takich momentach pojawia się olbrzymi deficyt informacji, który ludzka wyobraźnia błyskawicznie wypełnia plotkami, podsycając ogólną histerię. Spójrz na to z szerszej perspektywy: kiedy masz przygotowany konkretny plan działania, twój stres spada o ponad połowę. Kiedy znasz procedury, stajesz się filarem dla swojej rodziny, a nie kolejnym ogniwem w łańcuchu paniki.

Warto przeanalizować, jak wyglądają poszczególne etapy naszej reakcji na sytuacje krytyczne:

Faza Zdarzenia Reakcja Społeczności Skuteczne Działanie Prewencyjne
Uderzenie i Szok Całkowita dezorientacja, blokada decyzyjna, impulsywne telefony Skupienie na własnym oddechu, uruchomienie wcześniej ustalonego planu A.
Rozprzestrzenianie się wieści Zalew fałszywych informacji, panika tłumu, blokowanie dróg ewakuacyjnych Odcięcie się od niesprawdzonych wiadomości, korzystanie tylko z komunikatów służb.
Czas po zdarzeniu Trauma, przewlekły lęk, poczucie bezradności i obwinianie innych Rozmowa z bliskimi, wzajemne wsparcie sąsiedzkie, powrót do rutyny.

Widzisz to wyraźnie? Świadomość tych trzech etapów daje ci gigantyczną przewagę. Przede wszystkim zyskujesz kontrolę nad własnymi emocjami, co jest bezcenne, gdy inni tracą głowę. Po drugie, potrafisz skutecznie zarządzać bezpieczeństwem swoich dzieci i osób starszych w twoim otoczeniu. Wyobraź sobie, że po usłyszeniu syren wiesz dokładnie, jakie kroki należy podjąć, zamiast tracić czas na domysły.

Aby zbudować tak silny fundament pod własne bezpieczeństwo, zacznij od tych sprawdzonych kroków:

  1. Przeprowadź z rodziną szczerą, otwartą rozmowę o potencjalnych zagrożeniach bez niepotrzebnego straszenia – skupcie się na konkretach i gotowych rozwiązaniach.
  2. Zawsze noś przy sobie mały, zalaminowany kartonik z numerami telefonów najbliższych oraz grupą krwi (tzw. karta ICE), ponieważ smartfon w krytycznym momencie może po prostu paść.
  3. Śledź na bieżąco oficjalne komunikaty władz i totalnie zignoruj krzykliwe posty krążące w mediach społecznościowych, dopóki sprawa się nie ustabilizuje.
  4. Wyznacz w swoim domu jedną osobę, która w razie chaosu przejmuje rolę lokalnego dowódcy – kogoś, kto zachowuje najwięcej zimnej krwi i wydaje jasne polecenia.

Ignorowanie takich przygotowań to ogromne ryzyko. Najlepszą obroną nie jest fizyczna siła, ale wiedza i świadomość sytuacyjna. Pamiętaj, że spokój rodzi się z kompetencji.

Początki lokalnej samoobrony i ostrzegania

Jeśli przeanalizujemy historię małych społeczności, szybko zrozumiemy, że potrzeba wzajemnej ochrony była w nas zakorzeniona od zawsze. Dawniej, gdy nie istniała żadna zaawansowana technologia telekomunikacyjna, ludzie bazowali wyłącznie na zaufaniu i silnych więziach sąsiedzkich. Gdy pojawiało się zagrożenie – pożar, powódź czy niebezpieczeństwo ze strony obcych – uruchamiano najprostsze dzwony kościelne, a starsi mieszkańcy biegali od drzwi do drzwi, przekazując ostrzeżenia. Był to system bardzo powolny, podatny na zniekształcenia informacyjne, ale budował niesamowite poczucie wspólnoty. W miasteczkach rzemieślniczych wszyscy musieli na sobie polegać. Brak szybkiej komunikacji nadrabiano spójnością i solidarnością. Z czasem, gdy rozwinął się przemysł, wprowadzono ręczne syreny alarmowe, które zrewolucjonizowały system powiadamiania, dając mieszkańcom cenne minuty na ucieczkę lub przygotowanie się na najgorsze.

Era masowego przekazu i pierwsze problemy

Prawdziwy przełom nastąpił w połowie ubiegłego stulecia. Głośniki montowane na słupach, lokalne radiowęzły, a później telewizja, zmieniły zasady gry. Komunikaty mogły docierać do tysięcy obywateli jednocześnie. Brzmi to wspaniale, prawda? Niestety, ten model komunikacji miał jedną gigantyczną wadę – był całkowicie jednostronny. Zwykły człowiek stawał się biernym odbiorcą, który musiał ufać w stu procentach głosowi płynącemu z głośnika. Kiedy w grę wchodził ludzki błąd albo celowa pomyłka, wybuchała panika, której nikt nie potrafił szybko opanować. Ludzie nie mieli absolutnie żadnej możliwości zweryfikowania usłyszanej historii na własną rękę. Oczekiwanie na kolejne oficjalne oświadczenie trwało długimi godzinami, podczas których przerażona wyobraźnia tworzyła najczarniejsze scenariusze. Właśnie w tamtym okresie naukowcy zaczęli dostrzegać, że sam błyskawiczny przepływ danych to za mało – fundamentalnie potrzebna była rzetelność i dwukierunkowy przepływ informacji.

Skok cyfrowy i era inteligentnych algorytmów

Teraz żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości. Systemy ostrzegania przeszły potężną metamorfozę. Dzięki technologii GPS, wszechobecnym telefonom komórkowym i ultraszybkim sieciom komórkowym, powiadomienia są w stanie trafiać bezpośrednio do naszych rąk w zaledwie ułamku sekundy. Powstają inteligentne aplikacje, które nie tylko informują o nadchodzącym zagrożeniu, ale też podpowiadają optymalną, wolną od korków ścieżkę ewakuacji na żywo. W 2026 roku miasta dysponują zaawansowanymi sieciami czujników miejskich – począwszy od monitoringu skażenia powietrza, po kamery analizujące przepływ tłumu, które potrafią błyskawicznie wyłapać niebezpieczne anomalie. To spektakularne osiągnięcie inżynieryjne daje nam iluzję pełnej kontroli. Mimo tych wszystkich wspaniałych i kosztownych rozwiązań, technologia bywa kapryśna. Kiedy zawiedzie zasilanie energetyczne, te niesamowite systemy stają się kompletnie bezużyteczne. Właśnie dlatego musisz zadbać o to, by nigdy nie uzależniać własnego bezpieczeństwa wyłącznie od maszyn. Twój przygotowany umysł to jedyna niezawodna ostoja.

Neurologia strachu i społeczny paraliż

Gdy poruszamy temat skrajnego, paraliżującego stresu, nie możemy omijać twardej nauki. Co tak naprawdę zachodzi w naszych głowach, gdy dociera do nas informacja o lokalnym koszmarze? Neurobiologia posiada na to bardzo precyzyjne wytłumaczenie. W momencie szokującego uderzenia, aktywuje się niewielka struktura w mózgu zwana ciałem migdałowatym (łac. amygdala). To taki nasz osobisty, biologiczny radar na czas niebezpieczeństwa. Błyskawicznie wysyła on potężny sygnał prosto do nadnerczy, które momentalnie zaczynają pompować w krwiobieg ogromne dawki adrenaliny i kortyzolu. W ułamku sekundy twój oddech drastycznie przyspiesza, źrenice rozszerzają się jak monety, a wszystkie mięśnie stają się twarde niczym skała. Organizm jest fizycznie gotowy do podjęcia walki lub natychmiastowej ucieczki. Problem polega na tym, że współczesne sytuacje kryzysowe rzadko wymagają od nas rozwiązań siłowych. Ciało migdałowate brutalnie przejmuje stery, odłączając tymczasowo korę przedczołową – część mózgu odpowiedzialną za logikę, chłodne planowanie i racjonalną analizę faktów. Właśnie z tej konkretnej przyczyny, niezwykle inteligentni i opanowani każdego dnia ludzie, potrafią w przypływie paniki działać totalnie nielogicznie, podejmując decyzje, które wręcz torpedują ich szanse na wyjście obronną ręką.

Cyfrowa inżynieria zarządzania tłumem

Żeby skutecznie zapobiegać destrukcyjnemu chaosowi, zespoły inżynierów oraz psycholodzy behawioralni połączyli swoje siły, opracowując zupełnie nowe standardy komunikacji awaryjnej. Zamiast zarzucać poszkodowanych niezrozumiałymi i suchymi faktami, nowoczesne platformy projektuje się tak, by omijały biologiczne i emocjonalne blokady naszego zszokowanego umysłu. Komunikaty są maksymalnie skrócone, uderzająco dyrektywne i sformułowane prosto, bez miejsca na interpretacje.

Spójrz na te kluczowe naukowe fakty związane z działaniem nowoczesnego zarządzania kryzysowego:

  • Zasada dyfuzji odpowiedzialności: Psychologia zbiorowości dowodzi bezsprzecznie, że im więcej osób obserwuje krytyczne zdarzenie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktokolwiek wyjdzie przed szereg z pomocą. Z tego powodu szkolenia pierwszej pomocy uczą dziś wskazywania konkretnej osoby w otoczeniu i wydawania bezpośredniego rozkazu: Pan w szarej czapce, proszę dzwonić na numer alarmowy!
  • Histereza układu nerwowego: Fizjologia człowieka wkracza w tryb najwyższej gotowości w ułamku sekundy, ale potrzebuje ogromnej ilości czasu, niejednokrotnie wielu dni, aby wypłukać z organizmu hormony i powrócić do wyciszenia. Przedłużający się stan napięcia dewastuje naszą odporność.
  • Prawo algorytmicznego wzmocnienia dezinformacji: Badania sieci neuronowych udowadniają, że skrypty platform społecznościowych promują posty budzące grozę. W trakcie zawirowań, absolutnie fałszywe teorie i zmyślone doniesienia uzyskują drastycznie większe zasięgi niż rzetelne sprostowania wydawane przez lokalną policję.
  • Technologia haptyczna w komunikatach: Systemy alarmowe w urządzeniach mobilnych zaimplementowały specjalne, agresywne częstotliwości wibracji, które wedle medycznych testów wykazują najwyższą skuteczność w przebijaniu się przez barierę szoku psychicznego, przykuwając ludzką uwagę.

Twarde dane naukowe dają nam do ręki olbrzymią siłę. Zrozumienie, w jaki sposób własna fizjologia zderza się z technologią ratunkową, pozwala zdusić lęk w zarodku. Odzyskanie panowania nad własną głową to podstawa.

Dzień 1: Brutalny audyt własnego domu

Zawsze uważałeś swój dom za bezpieczną twierdzę? Pora porzucić założenia i opierać się wyłącznie na faktach. Przejdź się po swoim mieszkaniu ze zwykłym notesem. Przeszukaj apteczkę – wyrzuć bez skrupułów całą zawartość, która ma po terminie i stwórz rzetelną listę braków. Musisz dysponować trwałymi bandażami elastycznymi, profesjonalnymi płynami do dezynfekcji, szerokim wachlarzem środków przeciwbólowych oraz żelaznym zapasem stałych leków. Zlokalizuj gaśnicę i sprawdź, czy jej legalizacja nie skończyła się kilka lat temu. Zadaj sobie trudne pytanie: jak poradziłbyś sobie, gdyby z powodu masywnej usterki odcięto prąd i gaz przy minusowych temperaturach na równe cztery dni? Wyposażenie szaf w grube koce z wełny, kilkanaście grubych świec z wosku, niezawodne zapalniczki oraz naładowane po brzegi banki energii to rozwiązanie absolutnie kluczowych dylematów przetrwania.

Dzień 2: Tworzenie żelaznej sieci kontaktów awaryjnych

Całkowite powierzenie swojego losu elektronicznym książkom telefonicznym w pamięci telefonu to wręcz samobójcza decyzja w sytuacjach skrajnych. Stwórz małą, zalaminowaną kartkę, idealnie mieszczącą się w portfelu. Wypisz na niej starannym pismem numery do swojego partnera, członków rodziny, ale przede wszystkim – do bliskiego przyjaciela przebywającego na drugim końcu kraju. Kiedy przekaźniki w pobliżu awarii zostaną zablokowane tysiącami jednoczesnych połączeń, SMS wysłany poza obszar zagrożenia często dociera bez problemu. Ta konkretna osoba z innego województwa może odegrać rolę bezcennego węzła informacyjnego dla wszystkich poszukujących się nawzajem bliskich.

Dzień 3: Wyznaczanie tajnego miejsca ewakuacji dla bliskich

Zastanów się przez chwilę, co zrobisz, jeżeli wracasz samochodem po południu z pracy, a ulica prowadząca na twoje osiedle jest całkowicie zablokowana przez wóz strażacki i kordon taśm. W jakim punkcie skrzykujesz swoich bliskich? Usiądź z całą rodziną i bez wahania wyznaczcie dwa punkty awaryjnego zjednoczenia. Punkt lokalny, to widoczne z daleka miejsce położone rzut kamieniem od twoich drzwi – może to być na przykład wielki, samotny dąb na końcu waszej ulicy. Punkt odległy to zabezpieczenie, gdy cała okolica jest zamknięta – umówcie się przy charakterystycznym pomniku lub dużej stacji benzynowej, położonej co najmniej trzy kilometry dalej. To genialny sposób, aby zdusić w zarodku nerwową bieganinę po zatłoczonych chodnikach.

Dzień 4: Kompletowanie domowego plecaka ucieczkowego

Pakowanie profesjonalnego zestawu przetrwania (zwanego potocznie Bug-Out Bag) nie jest domeną fanatyków końca świata, lecz standardowym, popartym rekomendacjami państwowymi aktem ogromnego rozsądku. Odszukaj nieużywany, wysoce odporny na wilgoć plecak sportowy. Ulokuj w nim niegazowaną wodę wzbogaconą o węglowe rurki filtrujące, gęste od kalorii żele energetyczne, mocną latarkę nagłowną zabezpieczoną przed zamoknięciem z kompletem nowych baterii, zintegrowany scyzoryk wielofunkcyjny, szeleszczącą, ale nieocenioną folię termiczną NRC, kompaktowy zestaw higieny osobistej oraz zarchiwizowane na małym nośniku USB kopie najważniejszych dowodów tożsamości czy aktów notarialnych. Dodaj mały rulon banknotów w niskich nominałach – elektronika finansowa umiera razem z przerwą w dostawie zasilania.

Dzień 5: Cyfrowe sprzątanie i optymalna konfiguracja smartfona

Tego dnia bierzemy na warsztat kieszonkową elektronikę. Wejdź głęboko w opcje systemowe aparatu i upewnij się trzykrotnie, że zakładka odbioru ratunkowych komunikatów państwowych jest oznaczona jako aktywna. Pobierz za darmo dedykowane przez organy państwowe oprogramowanie kryzysowe, które przy pomocy jednego, wirtualnego guzika raportuje twoją dokładną lokalizację na satelitarnej mapie bezpośrednio do dyspozytorni medycznej. Uzupełnij na ekranie blokady elektroniczną metrykę medyczną, wpisując rzetelnie alergie na popularne leki ratunkowe czy antybiotyki. Czasami technologia ratuje egzystencję w całkowitym milczeniu.

Dzień 6: Budowa sprawdzonego paktu sąsiedzkiego

Zdaję sobie sprawę, że w pędzie codziennych obowiązków rzadko wymieniamy z sąsiadami choćby jedno zdanie na klatce schodowej. To strategiczny mankament, który w dramatycznym zrządzeniu losu uderza z potrójną siłą. Przełam swoją strefę oporu. Porozmawiaj krótko z ludźmi zajmującymi okoliczne lokale. Delikatnie podpytaj o ich zawody – odkrycie, że dosłownie obok ciebie mieszka emerytowany strażak, ratownik medyczny czy nawet wykwalifikowany elektryk, niesamowicie buduje pewność siebie całej wspólnoty. W takich momentach dobrze jest wiedzieć, że na najwyższym piętrze przebywa schorowany staruszek, któremu ktoś silniejszy będzie musiał pomóc wydostać się z budynku. Solidarność lokalna to mur nie do przebicia.

Dzień 7: Ostateczny i brutalny test całego systemu przygotowań

Nadeszła pora na praktyczny egzamin. Zaprojektuj na szybko ekstremalny scenariusz we własnych czterech ścianach – niespodziewane wyłączenie głównego bezpiecznika o zmroku. Obserwuj z zegarkiem w ręku, ile minut zajął domownikom bezkolizyjny dostęp do zestawów oświetleniowych, odszukanie skrzynki pierwszej pomocy oraz poprawne wytypowanie alternatywnego miejsca spotkania. Może to wzbudzić drobne rozbawienie, jednak psychologia udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że wyćwiczona powtarzalnie pamięć mięśniowa przejmuje dowodzenie nad przerażonym ciałem. Dzięki tego rodzaju suchej zaprawie ominiecie potężne bariery paraliżu poznawczego, zachowując bezwzględną trzeźwość umysłu.

Obraz sytuacji wyjątkowych nakreślony przez hollywoodzkie scenariusze wbił nam do głowy mnóstwo szkodliwych kłamstw, które w starciu z autentycznym kryzysem kończą się tragicznie. Rozprawmy się raz na zawsze z najniebezpieczniejszymi wymysłami.

Mit 1: W mgnieniu oka, bezpośrednio po załamaniu, zjawi się specjalistyczna brygada ratunkowa, która dostarczy koce, medykamenty i ciepłe jedzenie.

Rzeczywistość: Każda katastrofa z udziałem mas wiąże się ze zwielokrotnionym obciążeniem dróg i infrastruktury dojazdowej. W pierwszej, krytycznej fazie wydarzeń zdany jesteś całkowicie i bezwzględnie na swoje prywatne przygotowanie i zaradność. Opanowanie sztuki przetrwania wstępnych kilkunastu godzin to sprawa życia lub śmierci.

Mit 2: Gotówka w dzisiejszych, mocno cyfrowych czasach nie ma znaczenia, zawsze zapłacę aplikacją bankową.

Rzeczywistość: Wystarczy niewielkie pocięcie kabli dystrybucyjnych z prądem, by skanery w sklepach odmówiły absolutnego posłuszeństwa. Żaden lokalny sprzedawca nie odstąpi od towaru bez fizycznych, namacalnych banknotów. Pieniądz w tradycyjnej formie jest twardą kartą przetargową bez względu na kondycję państwowych sieci.

Mit 3: Gęsty, stłoczony tłum natychmiast ulega barbarzyńskiej panice, taranując najsłabsze ogniwa wokół siebie.

Rzeczywistość: Przekrojowe analizy socjologiczne wskazują coś dokładnie przeciwnego! Świeżo po potężnym ciosie, zbiorowości wykazują ciche, obezwładniające zawieszenie w bezruchu, niejednokrotnie obfitujące w wielkie akty heroizmu. Dzika rzeź o przetrwanie to mit nakręcany wyłącznie na potrzeby kina akcji.

Mit 4: Podstawowe radio zasilane na zwykłe paluszki należy odesłać do lamusa.

Rzeczywistość: Kiedy przestaną odpowiadać satelity i pękną przewody światłowodowe dostarczające globalną sieć cyfrową, proste odbiorniki częstotliwości radiowych FM stają się niezaprzeczalnie najważniejszym kanałem kontaktowym z obozem władz koordynujących obronę.

Dlaczego oficjalne systemy ostrzegania czasami nie wysyłają wiadomości na czas?

Gdy dochodzi do masowych przeciążeń stacji nadawczych, infrastruktura sieciowa wręcz się dusi od zapytań lokalizacyjnych. Oznacza to opóźnienia dochodzące do krytycznych dwudziestu minut.

Czy naprawdę powinienem śledzić profile urzędowe w mediach społecznościowych?

Zdecydowanie tak! Jeśli umieścisz konta straży lub obrony terytorialnej w zakładce obserwowanych z priorytetem wyświetlania, algorytmy błyskawicznie przetransferują nowe powiadomienia na ekran główny twojego telefonu.

Co zrobić, gdy zauważę rodzącą się panikę w zamkniętym pomieszczeniu?

Musisz błyskawicznie uspokoić tembr głosu, przyciągnąć uwagę głośnym klaśnięciem i nakazać opanowanie emocji, adresując konkretne zadanie uspokajające bezpośrednio do wskazanej z tłumu osoby.

Jak poprawnie zweryfikować dramatycznego newsa krążącego na osiedlowej grupie?

Potrzebujesz trzech zaufanych miejsc – odśwież policyjną infolinię miejską, wejdź na lokalny, znany portal informacyjny i przeskanuj oświadczenia na oficjalnej stronie burmistrza. Nic na wiarę.

Czy uczyć moje kilkuletnie dzieci zasad ewakuacji?

Jest to fundamentalny krok wychowawczy! Powinieneś jednak zaimplementować ten trening w ramy spokojnej, budującej pewność siebie gry sytuacyjnej. Maluch bez problemu przyswoi kombinację trzech cyfr na klawiaturze.

Jak szybko powrócić do psychicznej równowagi po wstrząsającym zdarzeniu?

Odizolowanie emocji niszczy organizm od środka. Aktywność mięśniowa redukuje ciśnienie, a długa, wyczerpująca konwersacja prowadzona z psychologiem przywraca naderwane ramy bezpieczeństwa.

Gdzie znajdę wykaz aktualnych schronów i miejsc bezpiecznych w okolicy?

Odpowiedzialność spoczywa tu bezpośrednio na wydziale spraw obywatelskich twojego urzędu z wglądem w publiczny rejestr internetowy. Odpowiednie współrzędne warto wyrysować twardym pisakiem na zwykłym, papierowym planie kartograficznym osiedla.

Kończąc te dywagacje, każde nagłe zaburzenie spokoju ukazuje, jacy potrafimy być zjednoczeni i niezwykle krusi zarazem. Traktuj potknięcia innych jak bezpłatne lekcje, za które nie trzeba płacić własnym losem. Nikt nie zapewni stuprocentowego spokoju tobie ani twojemu otoczeniu. Zadbaj o skromny zapas medykamentów, wyznacz zapasowy szlak ewakuacyjny i poinformuj domowników o koniecznych postępach bezpieczeństwa. Solidne działanie podjęte we własnym zakresie nie ma sobie równych – przystąp do konstruowania własnej tarczy i nie odkładaj spraw krytycznych w przepaść kolejnych dni!

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *